(fot. Arsenal TV)
Przeżywający ostatnio kryzys brytyjski brukowiec „The Sun” nie zawodzi. Pomimo aresztowania pięciu czołowych dziennikarzy pisma, gazeta utrzymuje się na rynku dostarczając w dalszym ciągu swoim czytelnikom wrażeń na najwyższym światowym poziomie. Tym razem dowiadujemy się, kto może być winien śmierci znanych celebrytów, w tym zmarłej amerykańskiej legendy soulu Whitney Houston. Kto jest tajemniczym „mordercą” czyhającym na życie celebrytów z całego świata? To piłkarz Arsenalu – Aaron Ramsey!
Zdziwieni,zaskoczeni? Nie wątpimy. Wszak nikt nie podejrzewa tego młodzieńca o twarzy cherubina o to, że morduje wielkich tego świata bez mrugnięcia okiem. Jak czytamy w „The Sun”, kulisy sprawy zostały wyjawione dziennikarzom przez fanów, którzy dostrzegli zadziwiającą prawidłowość: – za każdym razem, kiedy pomocnik Kanonierów strzela bramkę, na świecie umiera ktoś znany. Whitney Houston to już jego czwarta ofiara w ciągu roku! Jej ciało odnaleziono zaledwie kilka godzin po tym, kiedy 21-letni „morderca” celnie huknął do bramki strzeżonej przez golkipera Sunderlandu.Czy to czysty przypadek?
Jeśli tak, to co powiecie na inne takie”przypadki”, które przytrafiły się Ramseyowi? 1 maja 2011 roku na The Emirates Arsenal toczy zacięty pojedynek z zespołem Czerwonych Diabłów z Manchesteru. Walijski pomocnik londyńskiego zespołu miał w tym meczu w ogóle nie zagrać! Jednak, wobec kontuzji Cesca Fabregasa, manager Kanonierów nie ma wyjścia. Wystawia młodziutkiego pomocnika w drugiej linii, a ten – odwdzięcza się Wengerowi strzelając piękną bramkę. Na drugi dzień… umiera Osama bin Laden. Ścigany od lat przez CIA, tropiony przez zastępy wykwalifikowanych amerykańskich żołnierzy, zostaje odnaleziony i zabity dopiero wówczas, kiedy walijski pomocnik strzela bramkę. Zbieg okoliczności?
W październiku Ramsey strzela bramkę innemu londyńskiemu zespołowi – Tottenhamowi Hotspur. Trzy dni później umiera Steve Jobs, który od lat toczył zwycięską walkę z rakiem. Wobec choroby – miał szansę. Wobec Ramseya – żadnej. Zaledwie miesiąc później piłkarz Arsenalu strzela kolejną bramkę, tym razem przeciwko Marsylii, w Lidze Mistrzów.
Dzień później świat dowiaduje się o śmierci pułkownika Kaddafiego.
Na forach interetowych zapanowała panika, nawet miłośnicy Arsenalu błagają Aarona Ramseya, aby nie strzelał już więcej bramek. „Niech skupi się na asystach” – pisze jeden z nich. „Lepiej by było, gdyby w ogóle przerwał karierę” – dodaje inny.
Nic dziwnego – dopóki Walijczyk biega po boisku – nikt nie może czuć się bezpiecznie.
Na zdjeciu – Mark Schwarzer ratuje życie (fot. AP)
(ac/rc)









