Tłum ludzi przez wejściem do siedziby Solidarności w Warszawie 13 grudnia 1981 roku (fot. AP)
13 grudnia 1981 roku o godz. 9.00 większość polskich dzieci, jak co tydzień, oczekiwała na kolejny odcinek „Teleranka”. Niestety – nie doczekały się. Tego dnia, zamiast biegnącego kogucika, przyszło im oglądać postać generała Wojciecha Jaruzelskiego skrytego za swoimi ciemnymi okularami. Ten obraz nie zapowiadał nic dobrego – wkrótce miała się o tym przekonać nie tylko najmłodsza część społeczeństwa, ale wszyscy jego członkowie. Stan wojenny wprowadzono niezgodnie z prawem, na mocy nie opublikowanej wcześniej uchwały Rady Państwa. Na jej podstawie utworzono Wojskową Radę Ocalenia Narodowego, niekonstytucyjny organ, który całkowicie przejął władzę w Polsce.
Na ulicę wprowadzono czołgi, przerwano łączność, ustanowiono godzinę policyjną, zawieszono naukę w szkołach i uczelniach, oraz całkowicie zakazano wszelkich działań opozycyjnych. Większość działaczy „Solidarności” zamknięto w aresztach lub umieszczone w obozach internowania. Zaistniała sytuacja spowodowała ostry sprzeciw społeczeństwa, nie mającego zamiaru godzić się z ograniczeniem i tak niewielkiej wolności. Władza jednak ani myślała iść na ustępstwa, dławiąc wszelki opór czynny czy też bierny za pomocą siły, nie przebierając w środkach. W wyniku krwawych pacyfikacji i brutalnych pobić życie lub zdrowie straciło kilkaset niewinnych ludzi (w 1989 Sejmowa Komisja Nadzwyczajna do Zbadania Działalności MSW, stwierdziła, że spośród 122 niewyjaśnionych przypadków zgonów działaczy opozycji w czasie stanu wojennego aż 88 miało bezpośredni związek z działalnością funkcjonariuszy MSW. Dokładniej liczby do dziś nie udało się oszacować, ale w czasie stanu wojennego w specjalnie utworzonych obozach dla internowanych, komuniści przetrzymywali 9 736 działaczy podziemia, w tym 313 kobiet. Wielu z nich było fizycznie i psychicznie torturowanych) i pomimo upływu 30 lat – wiele osób odpowiedzialnych za ich śmierć do dziś nie poniosło sprawiedliwej kary.
Już 13 grudnia na terenie całego kraju w wielu zakładach pracy wybuchły strajki okupacyjne, które władza postanowiła bezwzględnie stłumić. Do masakry doszło w katowickiej kopalni KWW Wujek, do której 16 grudnia wysłano 8 kompanii milicji obywatelskiej w celu przywrócenia „porządku”. W wyniku brutalnej akcji pacyfikacyjnej śmierć poniosło 9 górników, a 21 zostało rannych. To była demonstracja „władzy ludowej”, która w ten sposób chciała pokazać, że nie cofnie się przed użyciem radykalnych środków wobec osób kwestionujących wprowadzony właśnie stan wojenny. Do końca roku stłumiono wszystkie strajki na terenie zakładów pracy.
Z kolei w Gdańsku – 17 grudnia śmiertelnie postrzelony został zaledwie 20-letni Antoni Browarczyk, wracający właśnie z praktyk w zakładzie elektromechanicznym. Przechodząc obok budynku Komitetu Wojewódzkiego, gdzie trwała właśnie demonstracja, został śmiertelnie trafiony w głowę kulą wystrzeloną przez jednego z milicjantów. Tego samego dnia zmarł Tadeusz Kosecki, który doznał ataku serca podczas pobicia przez funkcjonariuszy ZOMO, pacyfikujących 14 i 15 grudnia strajk na Politechnice Wrocławskiej. Informacje o aresztowaniach opozycyjnych działaczy oraz o krwawo tłumionych strajkach – przede wszystkim tej w kopalni „Wujek – pochodziły głównie z drugiego obiegu. Większość obywateli ogarnął przerażający strach przed władzą komunistyczną i jej organami, jednocześnie jednak następował wzrost nienawiści wobec całego systemu i osób sprawujących władzę. Swój sprzeciw postanowiono zamanifestować w formie pokojowych demonstracji, organizowanych od 1982 roku w większości dużych polskich miast. Władze jednak nie tolerowały żadnej formy protestu czego wyraz dały brutalnie je tłumiąc i „dopisując” do listy kolejne ofiary…
Pokojowe demonstracje organizowano najczęściej w rocznicę wydarzeń ważnych patriotycznych m.in. 3 maja, 31 sierpnia czy 11 listopada. W większości z nich nie obywało się bez ofiar, które umierały na skutek obrażeń poniesionych w wyniku pobicia przez funkcjonariuszy ZOMO lub w wyniku ran postrzałowych (choć oficjalnie użycie „ostrych” naboi było zabronione). Przykładowo, 31 sierpnia 1982 roku, podczas pokojowej manifestacji w Lubinie, w wyniku użycia broni palnej przez funkcjonariuszy milicji i ZOMO zginęły trzy osoby. Odnotowano też pojedyncze przypadki zgonu na wskutek zatrucie gazem łzawiącym czy też obrażeń powstałych po wybuchu petardy.
Niektórzy ginęli w niewyjaśnionych okolicznościach, jak chociażby niespełna 17-letni Emil Barchański, uważany za najmłodszą ofiarę stanu wojennego. Jeszcze przed 13 grudnia założył szkolny kabaret „Wywrotowiec” i wydawał pismo satyryczno-polityczne „Kabel”. Po wprowadzeniu stanu wojennego zaczął prowadzić działalność konspiracyjną, w ramach której m.in. brał udział w akcji oblania czerwoną farbą i obrzucaniem koktajlami Mołotowa warszawskiego pomnika Feliksa Dzierżyńskiego. Miesiąc później został zatrzymany w drukarni drugiego obiegu, skąd trafił do aresztu gdzie go bito i zmuszano do składania fałszywych zeznań. Po wypuszczeniu z aresztu miał powiedzieć do matki: „Ja się ich nie boję. Nie będę żył na kolanach. Umrę stojąc”. Niedługo potem 3 czerwca zaginął, dwa dni później jego zwłoki odnaleziono w Wiśle, na dzień przed 17-tymi urodzinami.
Stracić życie można było nie tylko uczestnicząc w pokojowych manifestacjach, czy podejmując działalność opozycyjną. Wiele osób zginęło pobitych lub postrzelonych bez przyczyny przez funkcjonariuszy milicji obywatelskiej. Zamordowano też wielu aresztowanych działaczy opozycyjnych, najczęściej wskutek brutalnych pobić, których dopuszczano się podczas przesłuchań. Czara goryczy została przelana 14 maja 1983 roku, kiedy to trzej funkcjonariusze pobili ze skutkiem śmiertelnym Grzegorza Przemyka, świętującego właśnie maturę. Jego pogrzeb stał się pierwszą tak wielką manifestacją przeciw władzy komunistycznej od czasu wprowadzenia stanu wojennego. Przez kraj przetoczyła się fala oburzenia na brutalność milicji. Wielotysięczny tłum zgromadził się również na pogrzebie Jana Samsonowicza, działacza gdańskiej „Solidarności”. Jego ciało znaleziono powieszone na bramie Stoczni Gdańskiej im. Lenina, dnia 30 czerwca 1983 roku. Wszelkie poszlaki wskazywały na udział osób trzecich w pozorowanym samobójstwie. Niecały miesiąc później, dnia 22 lipca 1983 roku ostatecznie zniesiono stan wojenny.
(mw/ac)