Infoportal24h.pl to serwis informacyjny aktualizowany na bieżąco.

komuniściTag Archives

Po śmierci Kim Dzong Ila rozpaczały nawet ptaki i niedźwiedzie!

info(fot. AP)
Propaganda północnokoreańskich mediów nie zna granic. Tamtejsze środki przekazu poinformowały, że niedźwiedzie, ptaki i różne inne zwierzęta opłakiwały zmarłego niedawno wodza Korei Północnej – Kim Dzong Ila. Zdaniem ekspertów, w doświadczonym skutkami zbrodniczej ideologii kraju, rozpoczął się na wielką skalę kult nieżyjącego już dyktatora.

Wg przekazanych oficjalnie informacji, Kim Dzong Il zmarł 17 grudnia 2011 r. podczas podróży pociągiem. Informacja o jego śmierci gruchnęła dwa dni później – 19 grudnia. Media na całym świecie pokazywały wówczas obrazy zrozpaczonego narodu, który rzekomo nie może pogodzić się z wielką stratą. Żałobnicy (czyli wszyscy mieszkańcy Korei Północnej) wylegli na ulice, place i dziedzińce, by dać upust swoim emocjom i wspólnie wyrazić swój żal.
Teraz okazuje się, że opinia publiczna na świecie nie zapoznała się całościowo z obrazem będącym świadectwem tamtych dni. Północnokoreańskie agencje informacje podały wiadomość, że w okresie, kiedy lud „spontanicznie” opłakiwał wodza, w kraju dochodziło do tajemniczych zjawisk. Wśród wielu zarejestrowanych zdarzeń, które trudno jest racjonalnie wyjaśnić, lokalne media skupiły się przede wszystkim na płaczących zwierzętach – poinformowała agencja Reutera.

W jednym z regionów kraju zauważono m.in. grupę niedźwiedzi, która zamiast trwać w zimowym śnie, wyszła z legowiska, stanęła przy jednej z dróg i zaczęła lamentować. Wkrótce potem zauważono gromadę rozpaczających srok.

„19 grudnia 2011 r. ok. godziny 17:30 setki srok pojawiły się znikąd i unosiły się nad statuą Kim Ir Sena w jednym ze szkolnych campusów, wydając przy tym jakby odgłosy smutku towarzyszące przekazywaniu smutnych wiadomości” – donosiła tamtejsza agencja KCNA.
W tamtych smutnych podobno dla mieszkańców Korei Północnych dniach, zaobserwowano też niezwykłe zjawiska meteorologiczne. Odnotowano m.in. gwałtowny spadek temperatury, a baczni pracownicy placówek dyplomatycznych na świecie zauważyli, że pomimo bardzo surowej zimowej aury, rozkwitowi uległy niektóre kwiaty.

Zdaniem komentatorów, cała ta propaganda jest częścią działającej w Korei Północnej machiny, która ma przekonać mieszkańców, że rodzina Kimów to wybrańcy, którzy są przeznaczeni do kierowania państwem.
(rc/ac)

Kim Dzong Il drugi Lenin ?

infoportal (fot. AFP)
Ciało Kim Dzong Ila, zmarłego w połowie grudnia północnokoreańskiego przywódcy, zostanie zabalsamowane i wystawione na widok publiczny w mauzoleum Kumsusan w Phenianie – poinformował w czwartek północnokoreański reżim.
W tym samym mauzoleum spoczywa od śmierci w 1994 roku także ojciec dyktatora i założyciel komunistycznej Korei Północnej Kim Ir Sen.
Rządząca Partia Pracy Korei zgodziła się też, by Kim Dzong Il nosił pośmiertnie tytuł „wiecznego przywódcy”; tytuł „wiecznego prezydenta” jest bowiem zarezerwowany dla jego ojca. Z kolei Kim Dzong Un, najmłodszy syn Kim Dzong Ila i jego następca, został określony jako „najwyższy przywódca partii, armii i narodu”.

Zgodnie z decyzją Biura Politycznego Komitetu Centralnego Partii Pracy Korei, 16 lutego, czyli dzień urodzin Kim Dzong Ila, ma być odtąd obchodzony w Korei Płn. jako Dzień Błyszczącej Gwiazdy. Urodziny Kim Ir Sena 15 kwietnia są obchodzone jako Dzień Słońca.

Zmarły przywódca zostanie uhonorowany w jeszcze jeden sposób: w niesprecyzowanym dotychczas miejscu ma stanąć przedstawiający go posąg. Ponadto w różnych zakątkach kraju wystawione mają zostać portrety uśmiechającego się Kima i „obeliski poświęcone jego nieśmiertelności” – donosi oficjalna agencja KCNA.

Kim Dzong Il zmarł 17 grudnia 2011 roku w wieku 69 lat w wyniku ataku serca. Państwowe uroczystości żałobne odbyły się 28 grudnia w Phenianie, a żałoba narodowa zakończyła się dopiero dzień później.

PAP/ ksaj/ ap/

Najmłodsza ofiara stanu wojennego? Kim była ?

infoportalTłum ludzi przez wejściem do siedziby Solidarności w Warszawie 13 grudnia 1981 roku (fot. AP)
13 grudnia 1981 roku o godz. 9.00 większość polskich dzieci, jak co tydzień, oczekiwała na kolejny odcinek „Teleranka”. Niestety – nie doczekały się. Tego dnia, zamiast biegnącego kogucika, przyszło im oglądać postać generała Wojciecha Jaruzelskiego skrytego za swoimi ciemnymi okularami. Ten obraz nie zapowiadał nic dobrego – wkrótce miała się o tym przekonać nie tylko najmłodsza część społeczeństwa, ale wszyscy jego członkowie. Stan wojenny wprowadzono niezgodnie z prawem, na mocy nie opublikowanej wcześniej uchwały Rady Państwa. Na jej podstawie utworzono Wojskową Radę Ocalenia Narodowego, niekonstytucyjny organ, który całkowicie przejął władzę w Polsce.
Na ulicę wprowadzono czołgi, przerwano łączność, ustanowiono godzinę policyjną, zawieszono naukę w szkołach i uczelniach, oraz całkowicie zakazano wszelkich działań opozycyjnych. Większość działaczy „Solidarności” zamknięto w aresztach lub umieszczone w obozach internowania. Zaistniała sytuacja spowodowała ostry sprzeciw społeczeństwa, nie mającego zamiaru godzić się z ograniczeniem i tak niewielkiej wolności. Władza jednak ani myślała iść na ustępstwa, dławiąc wszelki opór czynny czy też bierny za pomocą siły, nie przebierając w środkach. W wyniku krwawych pacyfikacji i brutalnych pobić życie lub zdrowie straciło kilkaset niewinnych ludzi (w 1989 Sejmowa Komisja Nadzwyczajna do Zbadania Działalności MSW, stwierdziła, że spośród 122 niewyjaśnionych przypadków zgonów działaczy opozycji w czasie stanu wojennego aż 88 miało bezpośredni związek z działalnością funkcjonariuszy MSW. Dokładniej liczby do dziś nie udało się oszacować, ale w czasie stanu wojennego w specjalnie utworzonych obozach dla internowanych, komuniści przetrzymywali 9 736 działaczy podziemia, w tym 313 kobiet. Wielu z nich było fizycznie i psychicznie torturowanych) i pomimo upływu 30 lat – wiele osób odpowiedzialnych za ich śmierć do dziś nie poniosło sprawiedliwej kary.
Już 13 grudnia na terenie całego kraju w wielu zakładach pracy wybuchły strajki okupacyjne, które władza postanowiła bezwzględnie stłumić. Do masakry doszło w katowickiej kopalni KWW Wujek, do której 16 grudnia wysłano 8 kompanii milicji obywatelskiej w celu przywrócenia „porządku”. W wyniku brutalnej akcji pacyfikacyjnej śmierć poniosło 9 górników, a 21 zostało rannych. To była demonstracja „władzy ludowej”, która w ten sposób chciała pokazać, że nie cofnie się przed użyciem radykalnych środków wobec osób kwestionujących wprowadzony właśnie stan wojenny. Do końca roku stłumiono wszystkie strajki na terenie zakładów pracy.

Z kolei w Gdańsku – 17 grudnia śmiertelnie postrzelony został zaledwie 20-letni Antoni Browarczyk, wracający właśnie z praktyk w zakładzie elektromechanicznym. Przechodząc obok budynku Komitetu Wojewódzkiego, gdzie trwała właśnie demonstracja, został śmiertelnie trafiony w głowę kulą wystrzeloną przez jednego z milicjantów. Tego samego dnia zmarł Tadeusz Kosecki, który doznał ataku serca podczas pobicia przez funkcjonariuszy ZOMO, pacyfikujących 14 i 15 grudnia strajk na Politechnice Wrocławskiej. Informacje o aresztowaniach opozycyjnych działaczy oraz o krwawo tłumionych strajkach – przede wszystkim tej w kopalni „Wujek – pochodziły głównie z drugiego obiegu. Większość obywateli ogarnął przerażający strach przed władzą komunistyczną i jej organami, jednocześnie jednak następował wzrost nienawiści wobec całego systemu i osób sprawujących władzę. Swój sprzeciw postanowiono zamanifestować w formie pokojowych demonstracji, organizowanych od 1982 roku w większości dużych polskich miast. Władze jednak nie tolerowały żadnej formy protestu czego wyraz dały brutalnie je tłumiąc i „dopisując” do listy kolejne ofiary…
Pokojowe demonstracje organizowano najczęściej w rocznicę wydarzeń ważnych patriotycznych m.in. 3 maja, 31 sierpnia czy 11 listopada. W większości z nich nie obywało się bez ofiar, które umierały na skutek obrażeń poniesionych w wyniku pobicia przez funkcjonariuszy ZOMO lub w wyniku ran postrzałowych (choć oficjalnie użycie „ostrych” naboi było zabronione). Przykładowo, 31 sierpnia 1982 roku, podczas pokojowej manifestacji w Lubinie, w wyniku użycia broni palnej przez funkcjonariuszy milicji i ZOMO zginęły trzy osoby. Odnotowano też pojedyncze przypadki zgonu na wskutek zatrucie gazem łzawiącym czy też obrażeń powstałych po wybuchu petardy.

Niektórzy ginęli w niewyjaśnionych okolicznościach, jak chociażby niespełna 17-letni Emil Barchański, uważany za najmłodszą ofiarę stanu wojennego. Jeszcze przed 13 grudnia założył szkolny kabaret „Wywrotowiec” i wydawał pismo satyryczno-polityczne „Kabel”. Po wprowadzeniu stanu wojennego zaczął prowadzić działalność konspiracyjną, w ramach której m.in. brał udział w akcji oblania czerwoną farbą i obrzucaniem koktajlami Mołotowa warszawskiego pomnika Feliksa Dzierżyńskiego. Miesiąc później został zatrzymany w drukarni drugiego obiegu, skąd trafił do aresztu gdzie go bito i zmuszano do składania fałszywych zeznań. Po wypuszczeniu z aresztu miał powiedzieć do matki: „Ja się ich nie boję. Nie będę żył na kolanach. Umrę stojąc”. Niedługo potem 3 czerwca zaginął, dwa dni później jego zwłoki odnaleziono w Wiśle, na dzień przed 17-tymi urodzinami.
Stracić życie można było nie tylko uczestnicząc w pokojowych manifestacjach, czy podejmując działalność opozycyjną. Wiele osób zginęło pobitych lub postrzelonych bez przyczyny przez funkcjonariuszy milicji obywatelskiej. Zamordowano też wielu aresztowanych działaczy opozycyjnych, najczęściej wskutek brutalnych pobić, których dopuszczano się podczas przesłuchań. Czara goryczy została przelana 14 maja 1983 roku, kiedy to trzej funkcjonariusze pobili ze skutkiem śmiertelnym Grzegorza Przemyka, świętującego właśnie maturę. Jego pogrzeb stał się pierwszą tak wielką manifestacją przeciw władzy komunistycznej od czasu wprowadzenia stanu wojennego. Przez kraj przetoczyła się fala oburzenia na brutalność milicji. Wielotysięczny tłum zgromadził się również na pogrzebie Jana Samsonowicza, działacza gdańskiej „Solidarności”. Jego ciało znaleziono powieszone na bramie Stoczni Gdańskiej im. Lenina, dnia 30 czerwca 1983 roku. Wszelkie poszlaki wskazywały na udział osób trzecich w pozorowanym samobójstwie. Niecały miesiąc później, dnia 22 lipca 1983 roku ostatecznie zniesiono stan wojenny.

(mw/ac)

Rosja-Masowa produkcja dzieci !

niewiarygodneKontrowersyjne prawo w Rosji (fot. AP)
Nowe prawo w Rosji na to zezwala!
W Rosji rozgorzała dyskusja na temat nowej ustawy, która umożliwia rodzicom starającym się o dziecko, skorzystanie z „instytucji” matki zastępczej. Rozwiązanie to ma pomóc w zażegnaniu kryzysu demograficznego, a pośrednio pomóc także w realizacji mocarstwowych planów Rosji, co bez wzrostu poziomu dzietności rodzin nie będzie możliwe. Wokół nowego prawa narosło oczywiście mnóstwo kontrowersji. Większość komentatorów podkreśla, że budowanie potęgi państwa na tak lichych podstawach, jakimi jest nowe ustawodawstwo, nie może się zakończyć sukcesem.

Uchwalone właśnie przepisy powinny wywołać euforię wśród par, które starały się o dziecko, ale z różnych przyczyn nie mogły się potomstwa doczekać. Na razie znaczna część etyków i psychologów akcentuje jednak problemy, jakie mogą wyniknąć z nowych regulacji. Wielu z nich nie potrafi się bowiem wyzbyć uczucia, że dziecko w świetle nowego prawa staje się „towarem”. W rozmaitych sytuacjach życiowych będzie sobie można je po prostu zamówić, wybierając konkretny kolor oczu i inne cechy, potem uiścić opłatę, a następnie po prostu wziąć.
Wielu etyków zwraca uwagę na fakt, że takie sytuacje często będą przypominać po prostu wynajem cudzej macicy. Prowadzić także będą do wielu negatywnych następstw oraz prawdziwych dramatów. Bo co będzie należało zrobić, kiedy w sytuacjach starych jak świat, matka zastępcza nie będzie chciała oddać urodzonego dziecka? Co się stanie, kiedy rodzice, którzy zapłacili za dziecko, nie będą zadowoleni z „finalnego efektu”?
Psychologowie uważają także, że matki, które będą zajmować się wychowywaniem dzieci powitych przez surogatki, mogą napotykać na więcej problemów wychowawczych, niż te kobiety, u których cały proces przebiegał w sposób naturalny. One same mogą być zaś pozbawione instynktu macierzyńskiego. Galina Maslennikowa – specjalistka zajmująca się problemem niepłodności uważa, że nowe prawo będzie niosło za sobą wyłącznie problemy. Wyznała też, że znaczna część rodzin, które dotąd zdecydowały się na ten rodzaj rodzicielstwa zastępczego, szybko uległo rozbiciu.

Instytucja rodzica zastępczego funkcjonuje oczywiście w wielu krajach. Ale zgodnie z obowiązującym np. w Polsce prawem, prawnym opiekunem dziecka urodzonego przez surogatkę jest ona sama. O zmianie tego statusu może zadecydować zaś wyłącznie sąd. Absolutnie zabronione jest też czerpanie korzyści materialnej z tej formy macierzyństwa.
(rc/ac)

Wygląda jak Putin ! Gdzie mieszka? W Chinach !

niewiarygodne
Ma 48 lat, mieszka w środkowej części Chin, a na co dzień uprawia rolę. Jest jednak coś, co go wyróżnia spośród ponad miliarda innych obywateli Państwa Środka – już po jednym spojrzeniu nie sposób nie odnieść wrażenia, że skądś go znamy. Lo Yuanpin przeżywa właśnie swoje pięć minut właśnie dzięki uderzającemu podobieństwu do urzędującego premiera Rosji – Władimira Putina. Podobieństwo jest tak duże, że złośliwi dziennikarze twierdzą, iż… 48-latek jest po prostu bliźniakiem Putina i został rozdzielony ze swoim sławnym bratem tuż po porodzie.
Lo Yuanpin z prowincji Anhui przez długi czas był zwykłym, żyjącym z dnia na dzień ubogim rolnikiem. W pewnym momencie sąsiedzi zaczęli jednak zwracać uwagę na cechy wyglądu łączące mężczyznę z byłym prezydentem Rosji – poinformował dziennik „The Daily Telegraph”. Sława skromnego Lo szybko zaczęła się rozprzestrzeniać na inne regiony, aż w końcu mężczyzną zainteresowały się media.
niesamowite
Złośliwi komentatorzy zwracają też uwagę na podobieństwo Putina ze Zgredkiem, jednym z bohaterów sagi o Harrym Potterze. Nie podzielamy tego poglądu, dla nas Zgredek wygląda całkiem sympatycznie. (fot. AP)
48-latek błyskawicznie stał się gwiazdą rozrywkowych portali internetowych oraz kolorowych czasopism. Poza rozgłosem, mężczyzna nie odniósł jednak dotąd żadnych dodatkowych korzyści. Wciąż jest kawalerem i mieszka samotnie we wsi Luntszyuy.

„Oczywiście wciąż jestem zwykłym chłopem pracującym w polu” – powiedział w czasie jednego z wywiadów Lo Yuanpin. „Niewiele się do tej pory dla mnie zmieniło”.
Pomimo tego, że życie samotnego Lo na razie nie uległo diametralnym przeobrażeniom, mężczyzna wierzy, że jeszcze nie wszystko stracone. Ma nadzieję, że dzięki całemu szumowi uda mu się wkrótce znaleźć żonę oraz założyć rodzinę. Chciałby też porzucić dotychczasową pracę i rozpocząć działalność w branży rozrywkowej.

Nie wiadomo, czy o istnieniu w Chinach swojego sobowtóra wie już Władimir Putin. Nie wiadomo także, czy ucieszyłby go ten fakt. Należy pamiętać, że rosyjski premier i jego otoczenie są bardzo wrażliwi na tym punkcie. Kilka lat temu wielkie oburzenie wywołały próby porównywania Putina do Zgredka z przygód Harrego Pottera.

www.seopoz.pl - Katalog seo | informacje o promocjach