Infoportal24h.pl to serwis informacyjny aktualizowany na bieżąco.

ofiaryTag Archives

Niemcy: „My też byliśmy ofiarami wojny”. Byli?

gazeta
Na przełomie 1944 i 1945 roku nic nie wzbudzało wśród Niemców takiej grozy, jak słowo- „Nemmersdorf”. Była to nazwa niemieckiej wsi w Prusach Wschodnich, która dnia 21 października 1944 roku została spacyfikowana przez żołnierzy Armii Czerwonej. Jej mieszkańcy – w większości kobiety i dzieci – byli torturowani, gwałceni, a na końcu zabijani ze szczególnym okrucieństwem. Tym samym, po raz pierwszy podczas II wojny światowej, ludność niemiecka stała się ofiarą masowej rzezi, którą tak często naziści sami praktykowali. Okrutna śmierć kilkudziesięciu niemieckich bezbronnych cywilów nie specjalnie poruszyła Hitlera, wręcz przeciwnie – była mu na rękę!
Zbliżająca się radziecka kontrofensywa na froncie wschodnim oraz działania aliantów na zachodzie pogarszały morale społeczeństwa niemieckiego, coraz bardziej zmęczonego wojną. Propaganda III Rzeszy cały czas intensywnie nawoływała do czynnej walki i stawienia czoła wrogowi. Tragiczne wydarzenia z Nemmersdorfu uznano za „świetną okazje” dla mobilizacji żołnierzy i społeczeństwa do dalszej walki i jeszcze bardziej zaciętego oporu. Zwłoki zamordowanych odnaleźli niemieccy żołnierze, którzy po dwóch dniach wyparli Rosjan z Prus Wschodnich, w tym z Nemmersdorfu. Na miejsce zbrodni naziści sprowadzili międzynarodową komisję lekarską, która miała wydać „wiarygodną i niezależną” ekspertyzę. Lekarze naliczyli około 70 ofiar, głównie kobiet i dzieci. Na podstawie oględzin stwierdzili, że było one w większości gwałcone, a następnie okrutnie mordowane.
Joseph Goebbels natychmiast wysłał przedstawicieli swego ministerstwa, nakazując wykonanie dokumentacji masakry dokonanej na bezbronnej ludności cywilnej. Przez dwa tygodnie na łamach niemieckiej prasy pojawiały się zdjęcia oraz opisy okrutnych zbrodni dokonanych przez sowieckich żołnierzy, a we wszystkich niemieckich kinach wyświetlano film dokumentujący wydarzenia z Nemmersdorf.

(fot. Bundesarchiv)

W filmie tym przedstawiono wiele drastycznych scen mających na celu pokazanie okrucieństwa żołnierzy radzieckich. Ukazano m.in. ciała nagich kobiet ukrzyżowane na drzwiach stodoły, zwłoki pomordowanych dzieci trzymających w ręce zabawki oraz rząd kobiecych zwłok, z obnażonymi narządami płciowymi, co miało sugerować dokonanie na nich gwałtu. Dziś twierdzi się, że sceny te były w dużej mierze fabrykowane – zgodnie z wytycznymi Ministerstwa Propagandy.
Zdjęcia i makabryczne opisy w prasie, a szczególnie obraz filmowy z Nemmersdorf, zgodnie z oczekiwaniami Goebbelsa – wywarł ogromne wrażenie na całej niemieckiej społeczności. Jednak nie spowodował wzrostu uczuć patriotycznych, a jedynie przerażający strach niemieckich cywilów przed spotkaniem z radzieckimi żołnierzami (tzw. „syndrom Nemmersdorf”). Był on jednym z powodów masowej ucieczki ludności niemieckiej z Prus Wschodnich w styczniu 1945 roku. Mimo niekorzystnej pogody i mrozu sięgającego minus 20 stopni, strach przed sowieckim okrucieństwem był bardziej paraliżujący niż doskwierający chłód.

Oddziaływanie „syndromu Nemmersdorf” było ogromne, znane są przypadki samobójstw niemieckich kobiet, popełnianych w obawie przed dostaniem się w ręce nadciągającej Armii Czerwonej. Niektórzy niemieccy uciekinierzy wspominali zdarzenia, gdzie matki najpierw mordowały swoje dzieci, a następnie dokonywały samobójstwa. Przerażający strach opanował ludność niemiecką.
Do dziś Niemcy wydarzenia z Nemersdorf przedstawiają jako jeden z argumentów na to, że oni też byli ofiarami wojny. Sam fakt ludobójstwa jest niezaprzeczalny, jednak co do liczby ofiar i stosowanego przez radzieckich żołnierzy okrucieństwa do dziś istnieją duże rozbieżności. Według najnowszych badań, podawana dawniej liczba 65-73 ofiar jest zawyżona.

Wyemitowany w 2003 w niemieckiej telewizji ZDF dokument, opierając się na badaniach i śledztwie publicysty Bernharda Fischa, określił liczbę ofiar na 23 cywili zamordowanych w Nemmersdorf i 38 w okolicznych wioskach. Tożsamości 10 ofiar, widocznych na zdjęciach z tamtego okresu, nie udało się ustalić. Ponad wszelką wątpliwość udało się jednak dowieść tego, że część zamordowanych osób, prezentowanych na propagandowych filmach spreparowanych przez III Rzeszę, pochodziła z innych części Prus Wschodnich.

(mw/ac)

Zbłąkane kule często zabijają w domu!


Ponad 40 proc. przypadkowych ofiar strzelanin ulicznych zostaje zabitych lub zranionych przez zbłąkaną kulę w swoim domu – wynika z pracy, którą publikuje pismo „Journal of the American Medical Association”.

Do takich wniosków doszli naukowcy z zespołu prof. Garena Wintemute’a, kierownika Programu Badawczego na rzecz Zapobiegania Przemocy na Uniwersytecie Kalifornijskim w Davis. Przeanalizowali oni dane na temat śmiertelności i obrażeń wśród przypadkowych ofiar strzelanin, które wydarzyły się między marcem 2008 r. a lutym 2009 r. w USA. Badacze posłużyli się w tym celu informacjami z serwisu GunPolicy.org (międzynarodowy serwis gromadzący informacje nt. aktów przemocy z użyciem broni palnej), jak również z Google i Yahoo. Badacze wytypowali 284 zdarzenia z użyciem broni palnej, w których były przypadkowe ofiary. Uznano za nie także te osoby, które zostały ugodzone przez odłamek z rozbitej przez nią szyby. Przeanalizowane strzały uliczne miały głównie związek z aktami przemocy, ale czasem ze sportami (jak strzelanie do celu), a nawet z salwami honorowymi.
Okazało się, że ponad 40 proc. przypadkowych ofiar stanowiły kobiety, a większość – osoby, które nie mają na co dzień kontaktu z przemocą. Wielu z poszkodowanych, bo blisko 41 proc., przebywało w czasie zdarzenia w domu, a nieco ponad 68 proc. – w jakimś pomieszczeniu.

„Strzelaniny uliczne są przyczyną lęku i braku poczucia bezpieczeństwa wśród mieszkańców dzielnic, w których do nich dochodzi. Ludzie starają się pozostawać w domach, nie pozwalają dzieciom bawić się na zewnątrz, zmieniają swoje codzienne nawyki i aktywności, by uniknąć kuli przeznaczonej dla kogoś innego” – komentuje prof. Wintemute.

Mimo to, przypadkowe ofiary zazwyczaj nie są świadome zagrożenia, a zatem mają bardzo ograniczone możliwości zabezpieczenia się przed strzałem lub jego skutkami.

Zdaniem badacza, liczbę takich poszkodowanych zdarzeń można ograniczyć poprzez wyposażenie domostw w najbardziej narażonych dzielnicach w kuloodporne szyby. W przeciwnym razie, jedyną metodą jest zapobieganie strzelaninom ulicznym.

Jak przyznają autorzy pracy, jedną z jej wad jest fakt, że w analizie oparli się na raportach medialnych, co może być przyczyną niedoszacowania przypadkowych ofiar strzelanin.(PAP)

jjj/ krf/

www.seopoz.pl - Katalog seo | odzie damska materace tworzenie sklepw internetowych