
Lekarze i naukowcy pilnie poszukują przyczyn rzadkiej choroby, która dotyka żołnierzy powracających z misji w Afganistanie i Iraku. Zagadkowe czynniki prowadzą do pojawienia się stanu chorobowego określanego w świecie medycyny mianem zarostowego zapalenia oskrzelików. Problem dotyczy coraz większej liczby weteranów powracających do kraju. Zdaniem ekspertów, jeśli proces wyniszczający układ oddechowy nie zostanie powstrzymany, wielu żołnierzy może nie dożyć końca dekady.
oszukiwanie panaceum, które zahamuje proces chorobowy stało się obecnie jednym z priorytetów dla Amerykańskiego Departamentu Obrony. Wszystko to, co dzieje się w tej chwili z żołnierzami dźwigającymi brzemię tego patologicznego stanu jest dla ekspertów jedną wielką zagadką.
Grozę mogą wzbudzać już same objawy, które pojawiły się u żołnierzy z zarostowym zapaleniem oskrzelików. W płucach pacjentów pojawia się bowiem czarny osad, który utrudnia im oddychanie i powoduje niesłychany ból. Sama choroba może prowadzić do zwężenia, a nawet całkowitego zamknięcia się fragmentu układu oddechowego ulokowanego pomiędzy pęcherzykami płucnymi a oskrzelami.
Skąd w płucach żołnierzy bierze się tajemniczy czarny osad? Zdaniem naukowców, przedostaje się on do organizmu podczas oddychania. Brytyjska stacja Channel 4 News, powołując się na informacje zamieszczone w „The New England Journal of Medicine”, opisała przypadek lekarki Sylvii Waters, u której po powrocie z Iraku pojawiły się tajemnicze symptomy. Jej koledzy po fachu przez długi czas nie potrafili postawić właściwej diagnozy. Tymczasem sfrustrowana całą sytuacją kobieta czuła się coraz gorzej. Znacząco pogorszyła się też wydolność jej układu oddechowego – Waters, która przed wylotem na misję znajdowała się w świetnej kondycji i uwielbiała biegać, nagle nie była w stanie pokonać nawet krótkiego dystansu.
Dziesiątki badań, które przeprowadzono u Sylvii Waters, nie pozwoliły na udzielenie odpowiedzi, co tak naprawdę jej dolega. Mało tego – prześwietlenie czy tomografia komputerowa nie wykazywały żadnych nieprawidłowości. Zgodnie z wynikami kolejnych badań, kobieta była okazem zdrowia. Dopiero biopsja płuca wykazała, że coś rzeczywiście jest nie tak. Lekarka wspomina, że kiedy postawiono diagnozę, odetchnęła, ponieważ w końcu udało się rozpoznać chorobę. Ale jednocześnie poczuła się tak, jakby usłyszała wyrok.
„Diagnoza była dla mnie szokiem” – wyznała cytowana przez serwis Channel 4 News Waters. „Jeśli bowiem choroba postępuje, ludzie z nią mogą przeżyć od 5 do 10 lat”.
Przedstawiciele Amerykańskiego Departamentu Obrony cały czas zbierają informacje na temat czynników odpowiadających za pojawienie się choroby o osób, które służyły podczas misji w Iraku i Afganistanie. Wg opublikowanych danych, tajemniczy czarny proszek, prowadzący do ujawnienia się blizn odnotowywanych zwykle u ludzi po przeszczepie, u których nastąpił odrzut organu, został dotychczas wykryty w płucach 50 żołnierzy. Zdaniem specjalistów, chorych może być jednak znacznie więcej.
(rc/ac)








