Infoportal24h.pl to serwis informacyjny aktualizowany na bieżąco.

Ośmiolatek palący jak smok…


Ledwo odrósł od podłogi, a już korzysta z używek przeznaczonych dla dorosłych. Ośmioletni Adi Ilham mieszka w Indonezji i wypala dwie paczki papierosów dziennie. Otaczający go dorośli wiedzą, że nałóg szkodzi jego zdrowiu, ale nie są w stanie zbyt wiele zrobić. Niektóre osoby, na których spoczywa powinność wyedukowania malca, twierdzą, że po prostu się go boją.

Uzależnienie Adiego jest źródłem wielu problemów. Niedawno chłopczyk przestał uczęszczać na zajęcia szkolne. Malec porzucił szkołę, kiedy jego nauczyciel sprzeciwił się paleniu przez niego papierosów w trakcie zajęć lekcyjnych. Tymczasem jego rodzice boją się zakazać mu puszczania dymka. Twierdzą, że w przeszłości, kiedy podejmowali takie próby, Adi zwykle wpadał w szał.
„Muszę pozwalać mu palić. Inaczej on wpada w furię” – opowiada zrozpaczona matka. „Dotąd rozbił już pięć szyb tylko dlatego, że mówiłam mu, że ma przestać palić”.

Rodzice nie tylko nie zabraniają chłopcu palić, ale wspierają też poniekąd jego nałóg. Matka regularnie daje mu pieniądze, z góry wiedząc, w jaki sposób zostaną one spożytkowane – poinformował dziennik „The Daily Teleghraph”.
„Mama daje mi 5 tysięcy rupii” – wyjawił ośmiolatek, który przyznał, że całe kieszonkowe przeznacza na zakup papierosów.

Komentatorzy wskazują na zbyt łagodne przepisy antynikotynowe, które obowiązują w Indonezji. Szacuje się, że w kraju liczącym 239 milionów obywateli, od palenia tytoniu uzależniona jest co trzecia osoba. Nie obowiązują tam również żadne ograniczenia, które np. zakazywałyby kupowania papierosów dzieciom.
Wygląda na to, że maluchy w Indonezji coraz częściej korzystają z liberalnego prawa. Palenie papierosów wśród małych dzieci staje się tam coraz bardziej powszechne. Przed dwoma laty głośno było o dwuletnim Ardi Rizalu, który mając 1,5 roku, sięgnął po swojego pierwszego papierosa, by 6 miesięcy później wypalać już 40 papierosów dziennie. Na szczęście Ardiemu, któremu w walce z nałogiem kibicował cały świat, udało się w końcu rzucić palenie. Czy tak samo będzie teraz z Adim?

(rc/ac)

105-latka poniosła śmierć z własnej ręki !

info (fot. flickr.com / h.koppdelaney)
Anastazja Chorewa starannie przygotowała się do swojego czynu. Poczekała, aż wszyscy domownicy opuszczą dom i została w nim sama. Następnie, z linki na pranie, skonstruowała prowizoryczną pętlę. Gdy jej rodzina wróciła do domu – zastała swoją prababcię powieszoną. Bardzo trudno zrozumieć samobójstwo po tylu latach życia. Kobieta nie była śmiertelnie chora, mogła jeszcze przeżyć kilka dobrych lat. Dlaczego więc zdecydowała się na ten krok? Czy nie mogła już wytrzymać w swoim domu?

Jak dowiadujemy się z The Sun – Anastazja Chorewa całe życie spędziła w Rosji. Urodziła się w 1906 roku w osadzie Darsun na terenie Kraju Zabajkalskiego. Ten region leży tuż przy granicy z Chinami i Mongolią. Życie kobiety z pewnością obfitowało w wiele emocjonujących wydarzeń – przetrwała rewolucję październikową, dwie wojny światowe oraz terror komunistyczny. Jednak do samobójstwa nie skłoniły ją tragiczne wydarzenia z przeszłości. Prawdopodobnie kobieta była przygnębiona po niedawnym zapaleniu płuc. Bardzo źle przeżyła chorobę, która na długo unieruchomiła ją w łóżku.
infoportal(fot. The Sun)
Rodzina staruszki przyznała, że Chorewa już raz próbowała się zabić. Wtedy jednak jej krewni zapobiegli samobójstwu. Tym razem nie zdążyli na czas. Chorewa nie bała się śmierci. Można nawet założyć, że pragnęła jej z niecierpliwością. Jak sama przyznawała, miała już dość czekania na koniec, chciała w końcu umrzeć.

Eksperci podkreślają, że w ostatnich latach znacznie wzrosła liczba samobójstw wśród obywateli byłego Związku Radzieckiego. Rosja i tak jest w czołówce państw o najwyższych wskaźniku prób odebrania sobie życia. Samobójstwo najczęściej popełniają jednak ludzie młodzi – w wieku 16 – 21 lat. To okres, gdy wszystko wydaje się okrutne i niesprawiedliwe. Wiele osób również decyduje się targnąć na swoje życie w wieku przejściowym, czyli około 50. roku życia. To wtedy ogarnia nas największe zniechęcenie i odczuwamy żal, że nie wszystko potoczyło się tak, jak chcieliśmy.

Samobójstwo wśród osób starszych nie jest jednak tak powszechne. A osoba, która odbiera sobie życie w wieku 105 lat, to absolutny ewenement! W takim wieku ludzie pragną opóźnić moment śmierci choć o kilka chwil. Chorewa nie mogła się go jednak doczekać.

(mk/ac)

Szósty raz przeżył porażenie piorunem!

infoportal24hfot. huffingtonpost.com
Niemożliwe, jednak prawdziwe. Mężczyzna z USA został porażony piorunem 6 razy i wciąż żyje! Czy ma to związek z jego pięcioma małżeństwami?
Melvin Roberts z Południowej Karoliny w USA może mówić o przeogromnym szczęściu. Przeżył uderzenia pioruna… po raz szósty!

Ostatni, szósty raz, poraził go piorun, gdy 58-latek chował przed burzą kosiarkę. Po krótkim pobycie w szpitalu wrócił już do domu. Jak powiedział w wywiadzie dla lokalnej stacji radiowej, nie wie, dlaczego tyle razy trafił go piorun, a on wciąż żyje. „Może ma to związek z moimi małżeństwami? Byłem żonaty już 5 razy.”
Czy opuści obecną, szóstą, żonę? Mężczyzna zaklina się, że nie ma takiego zamiaru.
Porażenia piorunem pozostawiły na ciele blizny, jednak Melvin cieszy się wciąż dobrym zdrowiem, co pokazuje, że mimo pecha, ma on jednak szczęście.
Szansa, ze piorun trafi dwukrotnie tę samą osobę jest jak 1 do 9 000 000. Dziewięciu milionów! Radzimy panu Melvinowi zagrać w totka. Może też trafi!

Chcesz być zdrowy? Pogłaskaj kota…

infoportal
fot. photoxpress.com
Ciekawy sposób na grypę! Czy głaskanie kota może być metodą na to żeby być zdrowym? Okazuje się, ze tak! Jest to niesamowite odkrycie rosyjskich naukowców! Głaskanie kota leczy nawet z różnych chorób.

Naukowcy z Nowosybirska w Rosji ogłosili zadziwiające wyniki badań. Według nich półgodzinne, codzienne głaskanie kota przez conajmniej tydzień leczy grypę! Oprócz grypy niecodzienna kuracja pomaga również na katar oraz ból uszu.
Jak mówi w wywiadzie dla lokalnego radia doktor Iwan Zajcew prowadzący niecodzienne badania:
– Nasz eksperyment wykazał ponad wszelką wątpliwość, że kuracja jest skuteczna. Badania trwały ponad 3 lata, testowaliśmy 100 osób chorych na różne schorzenia. Najlepsze efekty osiągnęliśmy dla grypy, potem jest katar i ból uszu. Oczywiście na inne choroby też to działa, ale już mniej. Obecnie staramy się o opatentowanie naszej kuracji, złożyliśmy już wniosek.
Podczas badania przetestowano kilka ras kotów, okazuje się, ze najlepiej „działają” zwykłe szare ,dachowe mruczki, mają największy współczynnik wyleczalności.

Także do dzieła, głaskajmy koty, dopóki jest to legalne! Nie dość, że miło, to jeszcze i zdrowo! Przynajmniej według naukowców z Syberii.

Brytyjski brukowiec,The Sun,jak zwykle zaskakuje…

ciekawostki(fot. Arsenal TV)
Przeżywający ostatnio kryzys brytyjski brukowiec „The Sun” nie zawodzi. Pomimo aresztowania pięciu czołowych dziennikarzy pisma, gazeta utrzymuje się na rynku dostarczając w dalszym ciągu swoim czytelnikom wrażeń na najwyższym światowym poziomie. Tym razem dowiadujemy się, kto może być winien śmierci znanych celebrytów, w tym zmarłej amerykańskiej legendy soulu Whitney Houston. Kto jest tajemniczym „mordercą” czyhającym na życie celebrytów z całego świata? To piłkarz Arsenalu – Aaron Ramsey!

Zdziwieni,zaskoczeni? Nie wątpimy. Wszak nikt nie podejrzewa tego młodzieńca o twarzy cherubina o to, że morduje wielkich tego świata bez mrugnięcia okiem. Jak czytamy w „The Sun”, kulisy sprawy zostały wyjawione dziennikarzom przez fanów, którzy dostrzegli zadziwiającą prawidłowość: – za każdym razem, kiedy pomocnik Kanonierów strzela bramkę, na świecie umiera ktoś znany. Whitney Houston to już jego czwarta ofiara w ciągu roku! Jej ciało odnaleziono zaledwie kilka godzin po tym, kiedy 21-letni „morderca” celnie huknął do bramki strzeżonej przez golkipera Sunderlandu.Czy to czysty przypadek?
Jeśli tak, to co powiecie na inne takie”przypadki”, które przytrafiły się Ramseyowi? 1 maja 2011 roku na The Emirates Arsenal toczy zacięty pojedynek z zespołem Czerwonych Diabłów z Manchesteru. Walijski pomocnik londyńskiego zespołu miał w tym meczu w ogóle nie zagrać! Jednak, wobec kontuzji Cesca Fabregasa, manager Kanonierów nie ma wyjścia. Wystawia młodziutkiego pomocnika w drugiej linii, a ten – odwdzięcza się Wengerowi strzelając piękną bramkę. Na drugi dzień… umiera Osama bin Laden. Ścigany od lat przez CIA, tropiony przez zastępy wykwalifikowanych amerykańskich żołnierzy, zostaje odnaleziony i zabity dopiero wówczas, kiedy walijski pomocnik strzela bramkę. Zbieg okoliczności?

W październiku Ramsey strzela bramkę innemu londyńskiemu zespołowi – Tottenhamowi Hotspur. Trzy dni później umiera Steve Jobs, który od lat toczył zwycięską walkę z rakiem. Wobec choroby – miał szansę. Wobec Ramseya – żadnej. Zaledwie miesiąc później piłkarz Arsenalu strzela kolejną bramkę, tym razem przeciwko Marsylii, w Lidze Mistrzów.
Dzień później świat dowiaduje się o śmierci pułkownika Kaddafiego.
Na forach interetowych zapanowała panika, nawet miłośnicy Arsenalu błagają Aarona Ramseya, aby nie strzelał już więcej bramek. „Niech skupi się na asystach” – pisze jeden z nich. „Lepiej by było, gdyby w ogóle przerwał karierę” – dodaje inny.
Nic dziwnego – dopóki Walijczyk biega po boisku – nikt nie może czuć się bezpiecznie.
infoportalNa zdjeciu – Mark Schwarzer ratuje życie (fot. AP)
(ac/rc)

www.seopoz.pl - Katalog seo | tania odzie