Infoportal24h.pl to serwis informacyjny aktualizowany na bieżąco.

Dziwna formacja u wybrzeży Australii.

australia(fot. sxc.hu)
Najbardziej znanym potworem wodnym pozostaje ten z Loch Ness, ale niewykluczone, że równie głośno będzie wkrótce o monstrum z Australii. Tak przynajmniej twierdzą tamtejsi kryptozoolodzy. Wszystko po publikacji zapisów pochodzących z jednego z radarów, które znajdują się na zachodnim wybrzeżu kontynentu, na których można zobaczyć regularne, wijące się linie. W całej sprawie pojawia się mnóstwo wykluczających wzajemnie się opinii.
Pierwsze przeprowadzone badania pozwoliły stwierdzić, że nie mamy do czynienia z żadną anomalią meteorologiczną ani samolotem. Takie głosy pojawiły się w pierwszej kolejności, zaraz po tym, jak ujawniono niecodzienne zdjęcia pokazujące ścieżkę, jaką poruszał się olbrzymi, niezidentyfikowany obiekt. Później swoją opinię wydali zwolennicy teorii spiskowych.
Formacja, która ma aż 80 kilometrów długości, została zauważona pierwszy raz w pobliżu wyspy Rottnest, stąd też nazwa, jaką ochrzczono domniemaną istotę, określając ją mianem potwora z Rottnest – pojawiająca się w australijskich mediach nazwa koresponduje z tą, która została nadana zwierzęciu występującemu rzekomo w szkockim jeziorze Loch Ness,

Spekulacje, które pojawiły się w mediach oraz na wielu forach internetowych po tym, jak ujawniono treść niecodziennych zapisów z radaru, nasiliły się, gdy dziwna manifestacja została zaobserwowana powtórnie w czwartek – poinformował dziennik „Daily Mail”.
strange_object(fot. za Daily Mail)
W czasie, kiedy część mediów oraz internauci sami dorabiali historię do opublikowanych raportów, swoje stanowisko przedstawiły władze. Przedstawiciele Ministerstwa Obrony twierdzą, że winę za całe zamieszanie ponosić mogą prowadzone przez wojsko w tym rejonie testy.

„Niezwykłe wzorce, które najpierw pokazały się w środę na aparaturze radarowej w Biurze Meteorologii Perth były wynikiem ćwiczeń obronnych, realizowanych na zachodnim brzegu Australii” – powiedział rzecznik Ministerstwa Obrony. „Ćwiczenia te są elementem regularnych treningów, do których angażowane są statki, samoloty i są zaprojektowane w taki sposób, by przygotować Marynarkę Wojenną na rozwinięcie operacyjne”.
Dość pokrętne tłumaczenie rzecznika Ministerstwa Obrony nie dla wszystkich okazało się satysfakcjonujące. Jedną z osób, które powątpiewają w tego typu tłumaczenia, jest Sean Gray – administrator serwisu WA Weather Group. Twierdzi on, że ćwiczenia militarne były prowadzone w tym regionie od zawsze, ale nigdy nie prowadziły one do powstawania takich anomalii. Także specjaliści z Biura Meteorologii uważają, że trudno znaleźć racjonalne wytłumaczenie dla regularnych kształtów, które zobaczyć można było za pomocą aparatury radarowej.

„To z pewnością nie jest nic, co miałoby charakter zjawiska meteorologicznego. Na pewno nie jest to chmura” – powiedział meteorolog Rabi Rivett, który powątpiewa również w to, by przyczyną zagadkowej manifestacji były manewry wojskowe.
Można się spodziewać, że takie pogmatwane tłumaczenia strony rządowej w dalszym ciągu będą powodować efekt przeciwny do zamierzonego, a fala konspiracyjna będzie się nasilać. Ani tłumaczenia przedstawicieli Ministerstwa Obrony, ani hipotezy internautów nie zbliżają nas jednak do poznania prawdziwych przyczyn interesującej zagadki.

(rc/ac)

Inteligentny celownik już w amerykańskiej armii.

Amerykańska armia testuje „inteligentny” celownik
army(fot. 123rf.com)
Amerykańska armia testuje karabin wyposażony w „inteligentny” układ celowania – informuje serwis “BBC News”. Dzięki elektronicznemu celownikowi firmy Tracking Point z Teksasu, strzelec może wstępnie oznaczyć cel wiązką lasera. Po naciśnięciu spustu karabin wystrzeli tylko wówczas, gdy jest pewność, że pocisk trafi w cel. Ma to zapobiegać takim problemom jak błędna ocena odległości czy przypadkowy wystrzał.

Wbudowany w celownik komputer (działający w systemie Linux) potrafi obliczyć i skompensować 16 zmiennych, takich jak m.in. temperatura, kierunek wiatru czy ruch wirowy pocisku. Obraz celownika może być transmitowany na smartfona lub tableta.
Jak potwierdziła rzeczniczka armii, sześć karabinów Tracking Point zostało oddanych od oceny specjalistom.

Zdaniem wypowiadających się ekspertów nowa technologia nie zamieni każdego poborowego w snajpera, jednak znacznie poprawi skuteczność ognia – zmniejszy liczbę ofiar wśród ludności cywilnej w działaniach wojennych prowadzonych w krajach takich jak Afganistan.

PAP

Więcej niż dwoje rodziców?Już jest to możliwe!

pregn(fot. sxc.hu)
W Kolumbii Brytyjskiej, która jest pierwszą kanadyjską prowincją umożliwiającą podanie w akcie urodzenia dziecka do czworga rodziców, oficjalnie po raz pierwszy wydany został taki dokument – podały kanadyjskie media.
Trzymiesięczna dziewczynka z Vancouver ma oficjalnie troje rodziców: dwie mamy (są małżeństwem, federalne prawo uznaje małżeństwa osób tej samej płci od 2005 r.) i biologicznego ojca. Nosi też nazwiska trojga rodziców. Rodzice dziewczynki skorzystali z możliwości, które daje prawo rodzinne prowincji Kolumbia Brytyjska. Zmieniono je w listopadzie 2011 r., a zmiany, dzięki którym nie jest potrzebne sądowne rozstrzygnięcie w sprawie aktu urodzenia, tylko zwykłe wypełnienie formularza, weszły w życia w marcu ub. r.
Jak podawały media, obie mamy dziewczynki chciały mieć dziecko, ale chciały też, by ojciec nie był tylko dawcą, lecz by uczestniczył w wychowaniu dziecka. Na ojca wybrały długoletniego przyjaciela jednej z pań, któremu takie rozwiązanie bardzo odpowiadało.

Troje przyjaciół zdecydowało, że w specjalnej umowie określą zakres swoich praw i obowiązków wobec planowanego dziecka. Obie mamy są więc prawnymi opiekunami dziecka i ponoszą pełną finansową odpowiedzialność, natomiast biologiczny ojciec ma zagwarantowane prawo do zajmowania się dzieckiem.

Obowiązujące obecnie w Kolumbii Brytyjskiej Family Law Act (prawo rodzinne) zostało napisane w taki sposób, by chronić interesy dziecka w przypadkach rozstania rodziców. Określa ono odpowiedzialność rodziców, zajmuje się również problemem przemocy w rodzinie (m.in. definiuje, czym jest taka przemoc) i ma wbudowane mechanizmy zachęcające do pozasądowego rozwiązywania potencjalnych konfliktów w drodze mediacji, porozumień czy arbitrażu.
Prawo Kolumbii Brytyjskiej precyzyjnie rozdziela pojęcia rodziców i dawcy (kobiety lub mężczyzny) i m.in. stwierdza, że dawca nie jest automatycznie jednym z rodziców dziecka. Z drugiej strony, Family Law Act zawiera rozdział dotyczący „rodzicielstwa w przypadku innych rozwiązań”. Jest on stosowany w przypadku pisemnych porozumień między rodzicami, zawartych przed poczęciem dziecka i mówi o przyszłym rodzicu lub przyszłych rodzicach oraz potencjalnej matce biologicznej, a także o „dawcy, który zgadza się być rodzicem razem z potencjalną matką biologiczną oraz osobą, z którą matka jest w związku małżeńskim lub związku o charakterze związku małżeńskiego”.

Dziennik „The National Post” przypomniał, że żadna inna kanadyjska prowincja poza Kolumbią Brytyjską nie przewiduje obecnie standardowych formularzy aktu urodzenia z miejscem na wpisanie więcej niż dwóch rodziców, ale istnieje możliwość sądowego przeprowadzenia procedury takiego wpisu. Pierwszy przypadek, gdy sąd umożliwił wpisanie w akcie urodzenia dziecka trojga rodziców miał miejsce w styczniu 2007 r. w Ontario. Chłopiec, którego to postępowanie dotyczyło ma dwie matki i ojca. Przy tym koszty takiego postępowania sądowego wynoszą do 4 tys. dolarów kanadyjskich.
Kiedy w ub.r. nowe prawo wchodziło w życie, w komentarzach podkreślano, że odzwierciedla ono zmiany w strukturach społecznych, w tym w strukturze rodziny.

PAP/ lach/ cyk/

Polska mogła zamienić się w wielką dziurę…

nuclear_war(fot. 123rf)
W czasie zimnej wojny, gdy istniało realne zagrożenie, że dojdzie do wybuchu III wojny światowej, w poważnych tarapatach mógł znaleźć się Poznań. Jak wynika z odnalezionych dokumentów, na stolicę Wielkopolski mogłaby wówczas zostać zrzucona nawet bomba jądrowa.
Czy Poznań mógł stać się drugą Hiroszimą? Tak – wynika z dokumentów pochodzących z Instytutu Pamięci Narodowej, na ślad których natrafił Jarosław Burchardt, nauczyciel historii. Dokumenty były opatrzone klauzulą tajności. Dopiero teraz, 30 lat od czasu ich wydania, możliwe było ich zbadanie. Z ujawnionych materiałów wynika, że atak mógł nastąpić od trzech stron – północy, zachodu i południa – poinformował serwis tvn24.pl
Wybór celu ataku nie był przypadkowy. Jak tłumaczy Jarosław Burchardt, Poznań miał znaczenie strategiczne. To właśnie tu koncentrowały się główne szlaki komunikacyjne – połączenia drogowe i kolejowe.

W zawierających szczegółowe prognozy planach brano pod uwagę także najczarniejszy scenariusz. Zakładał on, że Polska – od Gdańska aż po Tatry mogłaby zamienić się w jedną, wielką pustynię. Mogłoby się tak stać, gdyby siły NATO przypuściły atak z użyciem wielu bomb, włączając w to także potencjał nuklearny.

„Stratedzy reprezentujący dowództwo obrony powietrznej kraju, zakładali, że w przypadku gdy na nasz kraj spadnie ileś bomb, rakiet, w pasie między Gdańskiem a Karpatami będzie dziura w ziemi” – powiedział cytowany przez tvn24.pl Jarosław Burchardt.
Świadomość, że od Poznania może rozpocząć się ofensywa sił zachodnich była duża. Świadczyć może o tym fakt, że w Poznaniu powstał schron przeciwatomowy. Miał on zapewnić bezpieczeństwo najważniejszym miejskim urzędnikom, w tym prezydentowi miasta, w przypadku, gdyby wybuchła wojna jądrowa. W sytuacji eskalacji konfliktu zbrojnego pomiędzy Związkiem Radzieckim a Stanami przedstawiciele władz miasta mieli przenieść się do bunkra i właśnie stamtąd wykonywać swoje obowiązki.

Azyl po raz pierwszy odtajniony został w 2000 r. Jego prezentacja stanowiła niemałe zaskoczenie nie tylko dla poznaniaków, ale też dla ludzi mieszkających w jego bezpośrednim sąsiedztwie. Obiekt był bowiem doskonale zakamuflowany. Wejście do niego znajduje się w pomieszczeniu, który przypomina kantorek do przechowywania akcesoriów ogrodowych.
(rc/ac)

Dziś mało kto o tym pamięta.Rosjanie w krótkim czasie wymordowali ponad 100 tysięcy Polaków.

communist(fot. AFP)
Katyń i rzeź wołyńska to niektóre ze zbrodni dokonanych na Polakach, na temat których świadomość w ostatnich latach wzrosła. Ale o wielu innych wciąż się milczy. Do jednej z największych manifestacji antypolonizmu w minionym stuleciu doszło podczas tzw. Wielkiego Terroru, gdy na terytorium ZSRR miliony ludzi poddano represjom. Dziś często zapomina się o tym, że jedną z najbardziej prześladowanych wówczas grup narodowościowych stanowili Polacy.
Mianem Wielkiego Terroru określa się okres czystek, które realizowane były w Związku Radzieckim w latach 30. XX wieku. W tym jednym z najmroczniejszych okresów w dziejach ludzkości, gdy komunizm zbierał śmiertelne żniwo, prowadząc do zagłady milionów ludzi, wśród najbardziej uciemiężonych grup znajdowali się Polacy. Szacuje się, że tylko w latach 1937-1938, ze względu na swoje pochodzenie, zamordowanych zostało tam ponad 100 tysięcy Polaków – poinformował dziennik „Rzeczpospolita”.
Na temat zapomnianej zbrodni, wymierzonej przeciwko naszemu narodowi, powstało już kilka publikacji. O stalinowskiej operacji wypowiedzieli się w swojej pracy zagraniczni naukowcy – historycy: Simon Sebag Montefiore i Timothy Snyder. Cztery lata temu ukazała się poświęcona zagadnieniu publikacja Tomasza Sommera „Rozstrzelać Polaków”, a niedawno za sprawą tego samego dziennikarza pojawiła się książka „Dzieci operacji polskiej mówią. 45 relacji świadków sowieckiego ludobójstwa z lat 1937-1938″.

O szczegółach tamtych działań, polegających na eksterminacji Polaków, dyskutowano podczas specjalnie zorganizowanej konferencji, która odbyła się w Moskwie w 1937 r. To, na co uwagę zwrócił Tomasz Sommer, to fakt, że pod wieloma względami można ją porównać do słynnego spotkania, które odbyło się pięć lat później w niemieckim Wansee, gdzie omawiano detale związane z masową zagładą Żydów. O tym drugim wydarzeniu wiedzą dziś wszyscy. To pierwsze zostało zapomniane.
Szacuje się, że w epoce Wielkiego Terroru, podczas skierowanych przeciwko Polakom działań, ucierpiało ok. 200 tysięcy naszych rodaków – tylu z nich zostało aresztowanych. Stanowili oni blisko 1/3 część polskiej diaspory, zamieszkującej terytorium Związku Radzieckiego. Wymordowanych zostało ok. 111 tysięcy osób.

Przedstawione powyżej dane nie są jednak ostateczne. Bilans ten dotyczy bowiem prześladowań ludzi, którzy byli poddawani represjom bądź zgładzeni zostali ze względu na płynącą w ich żyłach polską krew. Tymczasem wielu naszych rodaków zginęło też podczas innych operacji – poinformował dziennik „Rzeczpospolita”, powołując się na opracowane przez Tomasza Sommera publikacje.
(rc/ac/)

ekstraoferta - SEO Katalog Stron Internetowych
Darmowy Katalog Stron Katari.pl